Cecylia Malik

english

365 drzewo Dą̨b Wolności - finał akcji „365 Drzew” performens w przestrzeni publicznej

365 Drzewo, Dąb Wolności, 25 09 2010

Ostatnim drzewem w projekcie „365 Drzew” był Dąb Wolności - pomnik rosnący na Krakowskich Plantach przy Collegium Nowum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Finał akcji był performensem i publiczną projekcją całego projektu, wszystkich zdjęć z „365 Drzew”. Piknik, performens i projekcja była zorganizowana wspólnie przez artystkę, jej rodzinę i przyjaciół i Krakowskie biuro festiwalowe.

365 Drzewo, Dąb Wolności, Planty na przeciwko Collegium Novum.

Od samego rana trwały przygotowania. Justynka Koeke, zaprzyjaźnieni wspinacze, mój mąż Piotrek kilku przyjaciół i ja, zajęci byliśmy przygotowaniami. Baron Leżakowy przywiózł leżaki, Strefa wolnego czytania wygodne sofy, na których spacerujący ludzie po plantach mogli usiąść i posłuchać na głos czytanej książki „Baron Drzewołaz” Italo Calvino przez Magdę Srokę a następnie przyjaciół. W końcu przyszedł wieczór.

Drzewo jest już podświetlone, z rozpostartych gałęzi na cieniutkich linkach wiszą białe wiaderka z pysznościami dla gości, wiszą też kiście winogron, banany. Powiesiliśmy też z drzewa huśtawka, na której przez cały dzień huśtały się dzieciaki. Tuż obok pnia znajduje się kosz pełen butelek szampana. Na trawie wokół leżą białe poduszki i leżaki. Wszystko wygląda zupełnie bajkowo. TO NIE CECYLIA, ALE DĄB WOLNOŚCI ZAPRASZA KRAKOWIAN NA PIKNIK. Zaczyna się schodzić coraz więcej ludzi, przyjaciele, których czasami znałam tylko z facebooka przynoszą ciasta własnej roboty i całują mnie serdecznie na powitanie. Zrobiło się cicho, wybiegłam z tłumu, żeby wejść na drzewo od strony, której by się nikt nie spodziewał. Obiegłam uniwersytet dookoła, miałam na sobie tiulową pomarańczową sukienkę, którą uszyła mi Justynka Koeke. Nagle patrzę, a za mną biegnie cała banda dzieciaków, poczułam się jak królewna śnieżka z krasnoludkami. Przedarłam się przez krzaki, podchodzę do drzewa. Jest cisza, wszyscy jakby wstrzymali oddech. Na drzewie jest kilka obręczy z lin mających mi pomóc się wspiąć. Ale ja sama nie mam kompletnie żadnego zabezpieczenia, jestem zdana tylko na siłę swoich rąk. Koncentruje się, myślę sobie, że nic mnie nie obchodzi, że mam wszystkich gdzieś, wyłączam lęk i myślenie, nie ma już nic, tylko kolejne gałęzie. Wyszłam! Ale wysoko! Jak to pięknie wszystko wygląda z góry! Wyciągam za paska wtyczkę i włączam sukienkę do prądu - wzdłuż pnia pociągnęliśmy przedłużacz z prądem. Zaświecam się jak lampka choinkowa, słyszę tylko z dołu Wow. W tym Momocie Na drzewo wskakuje Tomek Gotfryd. Maciek, który jest wspinaczem i czekał ukryty na mnie na górze podaje nam butelki szampana.

Siedzę na Dębie Wolności, w świecącej sukience, duuużo za wysoko niż mi wolno (urzędnicy dali zezwolenie na 3 Merty w gorę) trzymam się jedną ręką i pije z gwinta szampana, za Wolność, za sztukę, miłość i wszystkich przyjaciół, jestem bardzo szczęśliwa ! jestem też bardzo szczęśliwa, że siedze na pomniku i pije alkohol w przestrzeni publicznej , wszyscy piją szampana ze szklanych kieliszków i się cieszą, nie mamy na to zezwolenia. Po chwili też mianuje Christophera B. Gray moim następcom, który zapragnął też przez rok codziennie wchodzić na jedno drzewo i Dąb Wolności jest jego pierwszym. Teraz już w zupełnie piknikowej atmosferze oglądamy wyświetlone na dużym ekranie moje 365 Drzew, 365 Dni i 364 przygód.

Dąb Wolności

A jak to się wszystko zaczęło?

Od 25 Września 2009 weszłam na Klona i postanowiłam, ze będę to robić codziennie. Pomyślałam, że to będzie taki mój pamiętnik fotograficzny, Codziennie Cecylia na innym drzewie. Będzie to ćwiczenie na siłę i wytrwałość, pewien sposób na opuszczenia miasta i codzienności. Przeżycie na własnej skórze 4 pór roku. Przez cały rok, codziennie jedno zdjęcie wrzucałam na Facebooka . Na początku komentowało je kilku moich przyjaciół i moje siostry, ale zdjęcia tak się podobały, że zaczęła bardzo szybko rosnąć grupa znajomych chcących oglądać drzewa. Na początku projektu miałam 80 znajomych, teraz mam 1600, wszyscy przyłączyli się do mnie ze względu na drzewa.

Codziennie szukałam Drzewa, musiałam namówić kogoś z moich najbliższych, z rodziny albo przyjaciół o zrobienie mi zdjęcia. Zależało mi żeby zdjęcia były piękne i różnorodne, czasem były śmieszne, czasem nostalgiczne, ale zawsze całkiem prawdziwe, Akacje z porowatą drapiącą do krwi korą, satynowe buki, oszronione brzozy, złociste klony jesienią, lodowaty prysznic z mokrych liści kasztanowca, mrówki na starej wierzbie, w kwietniu, oszołamiająco pachnące magnolie.

Codziennie moją bardzo realną przygodę wrzucałam w przestrzeń wirtualną Internetu. W ten sposób każdego wieczora organizowałam spotkanie pod drzewem. Co dzień toczyły się dyskusje na FB pod moimi zdjęciami. Moi Fani byli niezwykle wierni, wiele osób towarzyszyło mi przez cały rok. To właśnie znajomi z facebooka podając dalej moje zdjęcia uczynili projekt „365 Drzew” znanym i lubianym. Wiele osób każdego dnia czekało na moje zdjęcie. Ok. 22 otrzymywałam posty: Hej Cecylia, gdzie drzewo?!

Pomyślałam sobie, że pod ostatnie 365 Drzewo chciałabym ich wszystkich, o ile to będzie możliwe zaprosić. Czułam, że jestem winna wszystkim, którzy mi kibicowali i pomagali mi w realizacji postanowienia, zrobić coś wyjątkowego. Wymyśliłam, że zrobię piknik pod 365 Drzewem, podczas, którego wyświetlę wszystkie 365 zdjęć. Chciałam, żeby to spotkanie miało charakter takiego wspólnego świętowania, najlepiej gdzieś w mieście, tak, aby przypadkowi ludzie też mogli się przyłączać. Projekt 365 Drzew, był całkowicie niezależny, nie mieścił się w żadnych ramach. Nie chciałam go pozbawiać tej lekkości i wolności zamykając go w ścianach galerii. Zaczęłam szukać drzewa. Najpiękniejsze drzewa, które dobrze już znałam rosną w parkach czy Lesie Wolskim, ale ja chciałam Drzewo w mieście, najlepiej w centrum, żeby wszyscy mieli blisko. Chodząc po Plantach przyglądałam się Dębowi Wolności. Zauważyłam, że ma taki piękny regularny kształt, że w tym miejscu Planty łączą się z ulicą, że jest taki zachęcający okrągły trawnik dookoła. A dodatkowo jest to Dąb Wolności! Przecież w tych moich drzewach to tak naprawdę chodziło o Wolność. O to, że można być sobą, że można podążać własną drogą, że można żyć inaczej. Ze nikt i nic nie może ograniczyć wolności naszych myśli i uczuć. O wolność i przestrzeń, którą bardzo często daje nam sztuka.

Tak, ale to przecież jest pomnik, i tu pojawiła się jeszcze większa pokusa, przełamania stereotypów myślenia o miejscach pamięci, które większości ludziom kojarzą się ze śmiertelną powagą i staniem na baczność.

Spotkałam się z Magdą Sroką dyrektorką KBF i zapytałam, czy Krakowskie biuro festiwalowe nie pomogłoby mi zorganizować takiego performance połączonego z wystawą w przestrzeni publiczne. Nie mówiłam jeszcze nic, że myślę o Dębie. Magdzie bardzo spodobał się pomysł i sama, ku mojej wielkiej radości zaproponowała: Ej Cecylia, a może wejdziesz na Dąb Wolności, porozmawiam z rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, czy by się nie zgodził.

© 2013 Cecylia Malik
Created by Veronica Wolverine